Przepraszam za długą nieobecność na blogu. Wynika ona z tego, że oddaję się bez reszty innym sprawom, w tym przede wszystkim życiu rodzinnemu i przygotowaniom do nadejścia potomka. W minionym tygodniu nawet kupiliśmy już pampersy.

Niestety nie udało mi się wykonać żadnego z założeń na sierpień, z czego jest mi bardzo wstyd. Nie mam na to żadnego usprawiedliwienia, poza tym co napisałem powyżej. Mam nadzieję, że mimo tego trzymacie za mnie kciuki!

Chciałem dziś wymienić w banku drobne, jakie zebraliśmy z żoną tuż po ślubie (popularny zwyczaj rzucania na parę młodą wychodzącą z kościoła ryżem, monetami o drobnym nominale i cukierkami). Najpierw odwiedziłem bank PEKAO SA. Pani w kasie odradziła wymianę zaskórniaków, bo musiałbym zapłacić prowizję w wysokości 5 złotych. Ostatecznie wpłaciłem te środki na swoje konto w Polbanku. Miła Pani za ladą liczyła je dłuższą chwilę, doliczając się 4,69 zł. Gdybym je wymienił w PEKAO, musiałbym dopłacić jeszcze 31 groszy! Jak to mawiają – dobry żart tynfa wart!