Spotkałem się ostatnio ze starym znajomym. Ma on swoją firmę konsultingową, która przynosi mu całkiem sporo dochodów.

Ale nie za to go cenię, tylko za to, że ma pięcioro dzieci – i dla wszystkich znajduje czas. Niedawno był z dwójką z nich na weekendzie w Sudetach, a parę tygodni później wybrał się z synkiem na mecz Polska-Liechtenstein.

Dla mnie niezwykle trudno jest pogodzić pracę na etacie (8 godzin dziennie) i własny biznes z czasem dla rodziny. A ja mam tylko jedno dziecko!

Mój znajomy sam stwierdził w rozmowie ze mną, że gdyby pracował na etacie, to nie miałby szans na takie relacje z dziećmi jak obecnie. Bo musiałby siedzieć 8 godzin w jednym miejscu. Jego żona jest lekarzem i pracuje w innym mieście. Codziennie wstaje wcześnie rano, jak jeszcze dzieci śpią i wraca późnym popołudniem lub wieczorem. Wszystkimi sprawami związanymi z dziećmi zajmuje się tata – począwszy od zrobienia śniadania, odwiezienie do szkoły, interwencji w razie nagłych wypadków, współpracę z opiekunką.

Nie wiem jeszcze, w jaki sposób można tak perfekcyjnie podzielić czas między pracę i rodzinę, ale staram się wyciągać wnioski ze sposobu życia mojego znajomego. A to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że praca na etacie nie jest dla mnie odpowiednia.

Znajomy ma biuro blisko domu – ja gdy tylko dostałem obecny etat, przeprowadziłem się do mieszkania na sąsiedniej ulicy. Myślę, że dzięki temu mogę zaoszczędzić co najmniej godzinę czasu każdego dnia (i kilka złotych na dojazdy). Jedna z osób, która ze mną pracuje, codziennie dojeżdża autobusem, na dodatek z przesiadką.

Przypuszczam też, że mój znajomy ma do perfekcji opanowaną organizację czasu. To wskazówka dla mnie, abym zajmował się tylko istotnymi sprawami (reguła Pareto do wprowadzenia?) i nie marnował czasu (myślę że ostatnio za dużo tracę na klikanie na fb i kilku innych stronach). Muszę się podciągnąć.

A Ty jakie masz sposoby na godzenie życia zawodowego z rodzinnym?