No i nie wytrzymałem. Poszedłem do pracy na etacie.

Presja najbliższej rodziny, zwłaszcza żony, zmusiła mnie do podjęcia pracy na etacie. Ciągłe narzekania, że tylko siedzę przy komputerze albo zajmuję się rzeczami, z których owszem są pieniądze, ale nie stałe i pewne, przekroczyły próg mojej wytrzymałości.

Od listopada pracuję na etacie w małej ale przyjaznej firmie, gdzie za niewielkie pieniądze zajmuję się tym co lubię. Poza tym przeprowadziliśmy się z rodziną obok mojego nowego miejsca pracy. Droga zajmuje mi około 5 minut. Dzięki temu mam nadzieję, że znajdę jeszcze czas na własne interesy…

Z przeprowadzką wiążą się duże dodatkowe koszty, o czym postaram się napisać niebawem (może jak już będę miał podłączony Internet w domu).