Od niedawna poruszam się samochodem. Nie kupiłem jednak auta, tylko pożyczyłem od brata na miesiąc. Nigdy nie potrzebowałem samochodu i uważałem go za zbędny wydatek. Teraz jednak z różnych powodów własny środek transportu okazał się potrzebny (głównie z podróżami związanymi z organizacją ślubu i wesela).

Po dwóch tygodniach używania samochodu już wiem, że miałem rację. Przez te 14 dni zdążyłem wydać 380 zł na paliwo (przedwczoraj tankowałem na bardzo taniej stacji benzynowej, gdzie cena paliwa wynosiła „zaledwie” 5,11 zł/litr) oraz 250 zł na naprawę drobnej usterki. Trudno mi sobie wyobrazić posiadanie własnego samochodu. Paliwo, ubezpieczenie, remonty, myjnia, wymiana części – wielki pożeracz pieniędzy.

Do pracy wolę dojeżdżać publicznymi środkami transportu, bo wyliczyłem że tak będzie znacznie taniej. Znalazłem jednak sposób na tankowanie paliwa taniej (o około 15 groszy na litrze). Wkrótce o tym napiszę.