Bezpłatne przelewy z karty kredytowej BZ WBK

Tuż przed świętami Bank Zachodni WBK przesłał do mnie wiadomość sms. I nie były to bynajmniej życzenia bożonarodzeniowe a zaproszenie do specjalnej promocji.

Bank proponuje zwolnienie z prowizji za przelewy z karty kredytowej do końca bieżącego roku. Po szczegółowe informacje odsyła do oddziałów oraz infolinii o nr 19999.

Po raz kolejny trafia mi się promocja w Banku Zachodnim, o której nie ma ani słowa na stronie internetowej banku. Wcześniej dostałem moneyback za transakcje kartą kredytową – pisałem o tym w marcu.

Jest to bardzo kusząca propozycja, więc po weryfikacji telefonicznej (zapewne jutro) zamierzam z niej skorzystać (o ile nie ma żadnych dodatkowych opłat). Planuję przelać całość mojego limitu z karty kredytowej na dobrze oprocentowane konto oszczędnościowe w innym banku. Szykuje się zysk rzędu ok. 30 zł za wykonanie w sumie dwóch przelewów (na konto oszczędnościowe oraz spłata karty kredytowej przed zakończeniem okresu bezodsetkowego).

Dawno temu, w czasach gdy przelewy z karty kredytowej w tym banku kosztowały 3 zł (niezależnie od kwoty), cyklicznie wykonywałem przelewy na rachunek konta oszczędnościowego. Jednak już kilka lat temu ta furtka została zamknięta, wprowadzeniem procentowej prowizji za przelew. Wygląda na to, że furtka znów się otwiera, choć tylko jednorazowo.

A czy Ty też dostałeś tę propozycję? Ciekawe, czy dotyczy wszystkich klientów banku, czy tylko tych, którzy otrzymali smsa?

Jestem zwykłym ojcem, który – jak wielu innych – zderzył się z rzeczywistością rosnących kosztów życia, obowiązkowych opłat i finansowych decyzji, których nikt nas wcześniej nie nauczył. Blog biednyojciec.pl powstał z potrzeby ogarnięcia domowego budżetu, szukania oszczędności tam, gdzie się da, i dzielenia się doświadczeniami, które sam zdobywam metodą prób, błędów i liczenia każdej złotówki. Nie jestem doradcą inwestycyjnym ani finansowym guru z Instagrama. Jestem praktykiem. Opisuję to, co sam sprawdziłem: jak nie przepłacać za ubezpieczenia, rachunki, samochód czy codzienne zakupy, gdzie szukać rabatów, jak ograniczać koszty i nie dać się naciągać marketingowym sztuczkom. Piszę prostym językiem, bez finansowego bełkotu, bo wierzę, że finanse osobiste mają być zrozumiałe dla normalnych ludzi. Celem bloga jest jedno: pomóc innym ojcom (i nie tylko ojcom) żyć trochę taniej, mądrzej i spokojniej, nawet jeśli portfel nie pęka w szwach. Jeśli dzięki temu zaoszczędzisz kilkaset złotych rocznie albo unikniesz kosztownego błędu – to znaczy, że biednyojciec.pl spełnia swoje zadanie.