Czerwiec na półmetku

Mini podsumowanie
Właśnie minął 18-ty dzień miesiąca, do końca pozostało już tylko 12 dni. Próbowałem dziś sprawdzić jak wychodzi mi realizacja mojego budżetu i celów finansowych. Wygląda na to, że nie jest źle. Do chwili obecnej wydałem w tym miesiącu 1734 zł. Ale w tej kwocie jest niemal równo 1000 zł związanych z wydatkami ślubno-weselnymi. Gdyby je odjąć to wynik byłby naprawdę niesamowity (jak dla mnie). Wygląda na to że moje czerwcowe wydatki (po odjęciu wspomnianych kosztów nadzwyczajnych) nawet nie zbliżą się do kwoty 2 tys. zł.

Korekty i inwestycje
Dokonałem drobnych korekt w projekcie „7 tysięcy w 7 miesięcy”. Koleżanka zakomunikował mi wczoraj, że wpłaciła mi na poczcie część pieniędzy, które jej pożyczyłem (jakieś 3 lata temu). Początkowo spłata tej pożyczki miała zasilić projekt oszczędnościowy, jednak przypomniałem sobie że to pieniądze z mojego kredytu studenckiego, które (w moich zamierzeniach) miały być przeznaczane tylko na inwestycje. Więc jak tylko otrzymam kasę, dodam ją do odpowiednich środków. Zastanawiam się nad inwestycją w giełdowy debiut JSW, jednak czytając blogi różnych inwestorów obawiam się, że mamy tu do czynienia z „owczym pędem”. Jak sądzicie, czy warto zaryzykować ?

Rodzina
Trwa nasz miodowy miesiąc. Na ostatnim badaniu USG dowiedzieliśmy się, że możemy się spodziewać zdrowej córeczki. No cóż, nie za każdym razem ma się syna. Moja młoda żona gdy się dowiedziała, że to będzie córka, od razu nabrała rumieńców i wpadła w pozytywny nastrój. Teraz mnie straszy, że kobiety będą rządzić w domu. Jedynym wyjściem z tej sytuacji wydaje mi się szybkie wyrównanie sił 🙂

Jestem zwykłym ojcem, który – jak wielu innych – zderzył się z rzeczywistością rosnących kosztów życia, obowiązkowych opłat i finansowych decyzji, których nikt nas wcześniej nie nauczył. Blog biednyojciec.pl powstał z potrzeby ogarnięcia domowego budżetu, szukania oszczędności tam, gdzie się da, i dzielenia się doświadczeniami, które sam zdobywam metodą prób, błędów i liczenia każdej złotówki. Nie jestem doradcą inwestycyjnym ani finansowym guru z Instagrama. Jestem praktykiem. Opisuję to, co sam sprawdziłem: jak nie przepłacać za ubezpieczenia, rachunki, samochód czy codzienne zakupy, gdzie szukać rabatów, jak ograniczać koszty i nie dać się naciągać marketingowym sztuczkom. Piszę prostym językiem, bez finansowego bełkotu, bo wierzę, że finanse osobiste mają być zrozumiałe dla normalnych ludzi. Celem bloga jest jedno: pomóc innym ojcom (i nie tylko ojcom) żyć trochę taniej, mądrzej i spokojniej, nawet jeśli portfel nie pęka w szwach. Jeśli dzięki temu zaoszczędzisz kilkaset złotych rocznie albo unikniesz kosztownego błędu – to znaczy, że biednyojciec.pl spełnia swoje zadanie.