Jak zaoszczędzić na weselu

W czasie przygotowań do naszego ślubu i wesela udało mi się znaleźć kilkanaście możliwości zaoszczędzenia na ich organizacji. Część z nich wykorzystaliśmy w naszym przypadku, na inne nie zdecydowaliśmy się z różnych powodów (np. potrzeby włożenia więcej czasu i pracy).

Najważniejsze doświadczenie wyniesione przeze mnie z okresu przygotowań to fakt, że wszystko co ślubne, jest dwa razy droższe. Poniżej przedstawiam Wam moje spostrzeżenia:

  1. Sala weselna. Na naszym weselu był to najwyższy koszt, bo zdecydowaliśmy się na popularną restaurację. Dzięki temu naszym największym zmartwieniem był wybór menu. Restauracja odpowiada za przygotowanie i podanie posiłków, ustawienie i nakrycie stołów, wystrój sali oraz jej sprzątanie. Tańszą alternatywą jest zorganizowanie wesela np. w remizie lub innej sali która można wynająć. Jednak wtedy należy liczyć się z tym, że trzeba będzie samemu zadbać o przygotowanie posiłków, wynajem kucharzy i kelnerów, sprzątanie sali itd. Oczywiście nie zapomnijcie o negocjowaniu niższych cen. Niemal każdy właściciel lokalu zgodzi się na drobny rabat.
  2. Oprawa muzyczna. Moim zdaniem jest to najważniejszy element wesela i jest to ostatnia rzecz, na której powinno się oszczędzać. Należy jednak pamiętać, że nie zawsze jakość idzie w parze z ceną. My zdecydowaliśmy się na dobry zespół (z polecenia), o nieco droższej cenie niż przeciętna. Tańsza alternatywą byłoby np. wynajęcie Dj-a, który mógłby grać nawet 2 dni za cenę ok. 2 tys. zł. Oczywiście można na weselu postawić odtwarzacz mp3 i też będzie słychać muzykę, ale to już chyba przesada.
  3. Alkohol. Każda wódka jest niedobra, więc uważam że nie ma sensu zamawiania drogich marek (bo podnosi poziom lansu, ale również koszty). Można obniżyć koszty kupując alkohol w hurtowni. Najlepiej skontaktować się ze znajomym z branży alkoholowej (albo innej). Dzięki temu można zaoszczędzić do kilkuset złotych.
  4. Suknia ślubna. Jako mężczyzna nawet nie zdawałem sobie sprawy jak dużo może ona kosztować – pomimo tego, że jest zakładana raz w życiu. Zamiast kupować nową suknię, radzę wypożyczyć w salonie. Zazwyczaj wypożyczenie to połowa ceny kupna, ale nie łudźcie się, że uda Wam się później odsprzedać używaną suknię (ja o takim przypadku jeszcze nie słyszałem).
  5. Kamerzysta. Polecam rezygnację z tej usługi. Zamiast drogiego, komercyjnego kamerzysty wystarczy poprosić wujka, który ma kamerę, o to, aby nagrał najważniejsze momenty ze ślubu i wesela. Dzięki temu można zaoszczędzić nawet 2 tys. zł.
  6. Fotograf. Również nie polecam korzystania z usług „fotografów weselnych”. Zamiast tego lepiej rozejrzeć się czy któryś z naszych znajomych nie ma zamiłowania fotograficznego, a może nawet kilka razy wcześniej zajmował się oprawą fotograficzną wesela. Dzięki temu można zaoszczędzić ok. 1 tys. zł.
  7. Kwiaty. Nie wiem czy tak jest wszędzie, ale w naszym przypadku mogliśmy zapłacić kilkaset złotych dla pani, która przystroiłaby kościół na ślub. Jednak woleliśmy sami kupić kwiaty i przystroić kościół. Kilkaset złotych zostało w kieszeni.

Jestem zwykłym ojcem, który – jak wielu innych – zderzył się z rzeczywistością rosnących kosztów życia, obowiązkowych opłat i finansowych decyzji, których nikt nas wcześniej nie nauczył. Blog biednyojciec.pl powstał z potrzeby ogarnięcia domowego budżetu, szukania oszczędności tam, gdzie się da, i dzielenia się doświadczeniami, które sam zdobywam metodą prób, błędów i liczenia każdej złotówki. Nie jestem doradcą inwestycyjnym ani finansowym guru z Instagrama. Jestem praktykiem. Opisuję to, co sam sprawdziłem: jak nie przepłacać za ubezpieczenia, rachunki, samochód czy codzienne zakupy, gdzie szukać rabatów, jak ograniczać koszty i nie dać się naciągać marketingowym sztuczkom. Piszę prostym językiem, bez finansowego bełkotu, bo wierzę, że finanse osobiste mają być zrozumiałe dla normalnych ludzi. Celem bloga jest jedno: pomóc innym ojcom (i nie tylko ojcom) żyć trochę taniej, mądrzej i spokojniej, nawet jeśli portfel nie pęka w szwach. Jeśli dzięki temu zaoszczędzisz kilkaset złotych rocznie albo unikniesz kosztownego błędu – to znaczy, że biednyojciec.pl spełnia swoje zadanie.

8 komentarze

comments user
Melonmaker

Można również dużo zaoszczędzić nie robiąc wesela, bo właściwie po co? Bo rodzina chce? 🙂 Albo można zrobić tanią popijawę gdzieś na wsi. Trzeba się wstrzelić w ładną pogodę to koszt sali odpadnie, puścić muzykę z mp3, nazbierać bukiet polnych kwiatów, napędzić zawczasu bimbru, a zdjęcia i filmy to można komórką pstrykać 😉 Sorry za ten wiejski humor. To chyba urlop na mnie tak podziałał. Wiadomo, że wszystko to kwestia wyboru i zasobności portfela. Wszystko trzeba zrobić z rozsądkiem i dostosować jakość do własnych możliwości. Ja np. nie wyobrażam sobie prosić kogoś znajomego o robienie zdjęć i jestem w stanie zapłacić więcej za naprawdę profesjonalną sesję (nie mówię o lokalnym rzemieślniku-fotografie, który umie robić tylko zdjęcia do paszportów), a kamerzysta jest mi zupełnie zbędny.

comments user
DrogaDoWłasnegoM

Jeżeli chodzi o wódkę to najlepsze są te, które dopiero się pojawiły na rynku.
Ja miałem Krupnik – była świetna i tania. A to co zostało mogłem oddać do hurtowni.

Na pewno warto też pisać na zaproszeniach wierszyk, że się nie chce prezentów (bo i tak większość jest zbędna i niepotrzebna) oraz że chce się wino zamiast kwiatów 😀
Zawsze będzie można potem postawić na stół przy okazjach, bądź po prostu dać innym w prezencie.

comments user
Biedny Ojciec

A kiedy miałeś wesele ? My również mieliśmy Krupnik 🙂

Także mieliśmy wierszyk na zaproszeniach, dzięki czemu dostaliśmy sporo książek i wina.

comments user
DrogaDoWłasnegoM

W październiku zeszłego roku.

comments user
pitcz777

Wódka jest dobra, tylko trzeba kupić dobrą smakową (żurawinowa, miodowa, miętowa), dobrze ją schłodzić, albo robić drinki.
Na zaproszeniach można zaoszczędzić – wysyłając maile 😛

comments user
Jo

U nas wcale nie było wódki – z alkoholi było tylko wino – nie z oszczędności, raczej z „przekonań”. Zdjęcia robił kuzyn, który zajmuje się tym profesjonalnie. Kamerzysty nie mieliśmy, bo nie chcieliśmy mieć filmu. Kwiaty w kościele już były i nie kupowaliśmy dodatkowych. Sukienkę miałam szytą i tania nie była (ale tańsza niż z salonu), ale używaną – owszem odsprzedałam. Myślę, że warto natomiast kupić garnitur, elegancki ale nie typowo ślubny (np. nie biały, albo satynowy), żeby mógł służyć jeszcze w kolejnych latach. Mój mąż nadal ubiera swój – po 6 latach od ślubu.

comments user
Jo

Jeśli mieszka się w dużym mieście, po sukienkę warto pofatygować się do mniejszej miejscowości – uszycie sukienki to raptem jedna przymiarka, więc w 3 wizytach u profesjonalnej szwaczki można się zmieścić. Oszczędność duża, zwłaszcza dla Warszawiaków.

comments user
Camille

Bardzo fajny artykuł, dobrze coś takiego poczytać. Dzięki za cenne informacje.
zdjęcia artystyczne na wesele to również ważny temat nad którym warto się zastanowić.

Chętnie pomogę go rozwikłać 🙂 Pozdrawiam