Lepsze niż kredyt

Fundusz awaryjny to środki odłożone na nagłe i nieprzewidziane wydatki. Mogą się nimi okazać np. natychmiastowa potrzeba remontu mieszkania, koszt naprawy samochodu. Dzięki posiadaniu funduszu awaryjnego nie będziesz potrzebował zaciągać kredytu bankowego (wysoko oprocentowanego) lub szukać pomocy u rodziny. Jego wielkość powinieneś sam określić.
Możesz się kierować swoimi dotychczasowymi nagłymi wydatkami. Dobrze, aby jego wartość była nie mniejsza niż dwa tysiące złotych. Staraj się stale i systematycznie zwiększać wartość swojego funduszu awaryjnego. Nie musisz go lokować na koncie bankowym, ale dobrze by było, gdyby fundusz awaryjny mógł być spieniężony w przeciągu maksymalnie trzech dni (taką możliwość dają konta oszczędnościowe, lokaty z opcją zerwania bez utraty odsetek oraz fundusze inwestycyjne).

Fundusz bezpieczeństwa
to środki zgromadzone na wypadek utraty głównego źródła dochodu (w rozumieniu większości ludzi chodzi o pracę). Czy gdybyś dziś stracił pracę, miałbyś za co żyć przez najbliższe miesiące, czy rozpocząłbyś nerwowe poszukiwania nowej pracy, łapiąc się czegokolwiek, aby tylko mieć jakiekolwiek pieniądze? Dzięki funduszowi bezpieczeństwa będziesz miał możliwość przeżycia kilku miesięcy do czasu znalezienia nowego źródła dochodu. Zalecam, aby jego wielkość wynosiła sumę Twoich sześciomiesięcznych wydatków. Powinien być tym większy im mniej stabilne masz źródła dochodów (pracę) oraz im mniejsze dochody. Aby je określić, powinieneś najpierw ustalić swoje miesięczne wydatki.

Jestem zwykłym ojcem, który – jak wielu innych – zderzył się z rzeczywistością rosnących kosztów życia, obowiązkowych opłat i finansowych decyzji, których nikt nas wcześniej nie nauczył. Blog biednyojciec.pl powstał z potrzeby ogarnięcia domowego budżetu, szukania oszczędności tam, gdzie się da, i dzielenia się doświadczeniami, które sam zdobywam metodą prób, błędów i liczenia każdej złotówki. Nie jestem doradcą inwestycyjnym ani finansowym guru z Instagrama. Jestem praktykiem. Opisuję to, co sam sprawdziłem: jak nie przepłacać za ubezpieczenia, rachunki, samochód czy codzienne zakupy, gdzie szukać rabatów, jak ograniczać koszty i nie dać się naciągać marketingowym sztuczkom. Piszę prostym językiem, bez finansowego bełkotu, bo wierzę, że finanse osobiste mają być zrozumiałe dla normalnych ludzi. Celem bloga jest jedno: pomóc innym ojcom (i nie tylko ojcom) żyć trochę taniej, mądrzej i spokojniej, nawet jeśli portfel nie pęka w szwach. Jeśli dzięki temu zaoszczędzisz kilkaset złotych rocznie albo unikniesz kosztownego błędu – to znaczy, że biednyojciec.pl spełnia swoje zadanie.

2 komentarze

comments user
Student

Witam
Teoria jak najbardziej poprawna, ale problem pojawia się wtedy, gdy ktoś ledwo „wiąże koniec z końcem”. Nie chce wyolbrzymiać, ale Polacy nie są skłonni do oszczędzania i po części jest to związane z tym, że nie mają z czego.

comments user
PMB

Ciekawe jest jednak to, że kiedy „kasa nagle jest potrzebna” to zaciągamy kredyt, a wtedy jakimś magicznym sposobem kasa na raty kredytu się znajdują. Może więc faktycznie najpierw „płacić sobie fikcyjną ratę, która kiedyś nas uratuje z opresji.