Odradzam konto oszczędnościowe w Banku Millenium

Zastanowiło mnie to, że na Koncie Oszczędnościowym Codziennie Więcej Bank Millenium naliczył mi w ubiegłym miesiącu zaledwie jeden grosz. Standardowo konto to jest oprocentowane na 3,65% rocznie, ale korzystając z zasady optymalizacji odsetek chciałem podnieść realne oprocentowanie do 7,32% rocznie (wpłacając 50,5 zł). Bank zachwala także to, że odsetki są kapitalizowane każdego dnia. Niestety dopisywane do rachunku są dopiero pod koniec miesiąca!

Poczułem, że coś tu jest nie tak, więc wysłałem zapytanie do obsługi. Odpowiedź, jaką otrzymałem można streścić w poniższym zdaniu:

„System operacyjny Banku nalicza odsetki od rachunków oszczędnościowych oraz lokat z dokładnością do pięciu miejsc po przecinku, natomiast ewidencjonuje je na rachunku bankowym do dwóch miejsc po przecinku. W związku z tym system nie stosuje zaokrągleń tylko dokonuje odcięcia kwoty po dwóch miejscach po przecinku.”

Takie działania „systemu” sprawiają, że bank zaokrągla odsetki na swoją korzyść. Np. dla kwoty 999,00 zł zdeponowanej na Koncie Oszczędnościowym Codziennie Więcej, odsetki wyniosą 0,0999 zł dziennie, a po „zaokrągleniu” przez bank równo 0,09 zł. Tym sposobem faktyczne oprocentowanie spadnie z 3,65 do 3,29 procent rocznie.

Co ciekawe, jak wynika z odpowiedzi pracowników banku, ten sam proceder ponoć ma miejsce w przypadku lokat! Nigdy więcej nie założę konta oszczędnościowego w tym banku. Ich jedyną godną uwagi ofertą jest Dobre Konto, zwracające 3% za zakupy dokonane kartą płatniczą.

Jestem zwykłym ojcem, który – jak wielu innych – zderzył się z rzeczywistością rosnących kosztów życia, obowiązkowych opłat i finansowych decyzji, których nikt nas wcześniej nie nauczył. Blog biednyojciec.pl powstał z potrzeby ogarnięcia domowego budżetu, szukania oszczędności tam, gdzie się da, i dzielenia się doświadczeniami, które sam zdobywam metodą prób, błędów i liczenia każdej złotówki. Nie jestem doradcą inwestycyjnym ani finansowym guru z Instagrama. Jestem praktykiem. Opisuję to, co sam sprawdziłem: jak nie przepłacać za ubezpieczenia, rachunki, samochód czy codzienne zakupy, gdzie szukać rabatów, jak ograniczać koszty i nie dać się naciągać marketingowym sztuczkom. Piszę prostym językiem, bez finansowego bełkotu, bo wierzę, że finanse osobiste mają być zrozumiałe dla normalnych ludzi. Celem bloga jest jedno: pomóc innym ojcom (i nie tylko ojcom) żyć trochę taniej, mądrzej i spokojniej, nawet jeśli portfel nie pęka w szwach. Jeśli dzięki temu zaoszczędzisz kilkaset złotych rocznie albo unikniesz kosztownego błędu – to znaczy, że biednyojciec.pl spełnia swoje zadanie.