Bank, który zwraca 3% wydatków

Dobre Konto w Banku Millenium zwraca 3% pieniędzy wydanych za pomocą karty debetowej za zakupy na stacjach benzynowych, sklepach spożywczych i supermarketach.

Dzięki tej funkcjonalności tankując paliwo kosztujące na stacji benzynowej 5,20 zł/litr dostaniemy zwrot 15 groszy/litr. Natomiast za naszą ulubioną wędlinę w sklepie osiedlowym, kosztującą 18 zł/kg dostaniemy z powrotem 54 grosze/kg.

Zauważyłem potencjalne korzyści i założyłem sobie „Dobre Konto” w banku Millenium. Nie będzie mnie ono nic kosztować pod warunkiem dokonania min. 1 transakcji kartą miesięcznie oraz pod warunkiem zaksięgowania wpływów o łącznej kwocie min. 1000 zł miesięcznie. Nie będzie to trudne bo bank dopuszcza przelewy z innych kont bankowych. Karta debetowa ma dodatkowe, płatne ubezpieczenie, ale od razu po jej otrzymaniu udam się do oddziału banku, aby z niego zrezygnować. Zatem korzystanie z usług tego banku nie będzie mnie nic kosztować.

Do tej pory za wszelkie zakupy płaciłem kartą kredytową, którą spłacałem w możliwie najpóźniejszym terminie, a w tym czasie pieniądze leżały na koncie oszczędnościowym. Jednak taki manewr zapewniał mi zaledwie 5% rocznie od kwoty wydawanej na zakupy. Zakładając, że średnio kupuję kartą kredytową towary i usługi za ok. 800 zł miesięcznie, to rocznie w ten sposób mogę zaoszczędzić 40 zł. Natomiast jeśli będę płacił kartą debetową z banku Millenium, to za miesięczne zakupy w kwocie 800 zł otrzymam 24 zł, co rocznie daje sumę 288 zł.

Jestem zwykłym ojcem, który – jak wielu innych – zderzył się z rzeczywistością rosnących kosztów życia, obowiązkowych opłat i finansowych decyzji, których nikt nas wcześniej nie nauczył. Blog biednyojciec.pl powstał z potrzeby ogarnięcia domowego budżetu, szukania oszczędności tam, gdzie się da, i dzielenia się doświadczeniami, które sam zdobywam metodą prób, błędów i liczenia każdej złotówki. Nie jestem doradcą inwestycyjnym ani finansowym guru z Instagrama. Jestem praktykiem. Opisuję to, co sam sprawdziłem: jak nie przepłacać za ubezpieczenia, rachunki, samochód czy codzienne zakupy, gdzie szukać rabatów, jak ograniczać koszty i nie dać się naciągać marketingowym sztuczkom. Piszę prostym językiem, bez finansowego bełkotu, bo wierzę, że finanse osobiste mają być zrozumiałe dla normalnych ludzi. Celem bloga jest jedno: pomóc innym ojcom (i nie tylko ojcom) żyć trochę taniej, mądrzej i spokojniej, nawet jeśli portfel nie pęka w szwach. Jeśli dzięki temu zaoszczędzisz kilkaset złotych rocznie albo unikniesz kosztownego błędu – to znaczy, że biednyojciec.pl spełnia swoje zadanie.