Ile kosztuje dziecko

To już dwanaście tygodni, odkąd jestem ojcem a jeszcze nic nie pisałem na ten temat. No więc wreszcie zostałem ojcem…

Fakt, moje życie uległo wielu zmianom. Teraz wszystko kręci się wokół nowego członka rodziny. Dosłownie wszystko. Dzięki temu, że moja żona jest na urlopie macierzyńskim, a ja nie mam stałej pracy, wspólnie zajmujemy się dzieckiem, nawzajem się uzupełniając i (w razie potrzeby) zmieniając. Na szczęście nie musimy wynajmować opiekunki do dziecka.

Jeszcze rok temu słyszałem, że dziecko generuje duże koszty, nawet 700 zł miesięcznie. Później młodzi rodzice uświadomili mnie, że to wcale nie tak dużo, ale i tak wyjdzie kilkaset złotych. Po prawie trzech miesiącach doświadczenia, jakie mam w tej dziedzinie mogę się podzielić z Wami moimi opiniami na ten temat.

Otóż nasze dotychczasowe wydatki na dziecko wyniosły do tej pory 1484 zł. Część z nich ponieśliśmy jeszcze przed urodzeniem naszego bobasa. Dużo pomogli nam rodzina i znajomi, dostarczając ubranka po swoich pociechach, czy przynosząc w prezencie akcesoria i kosmetyki dla dziecka.

Niestety nowy rok przyniósł też przykre nowości, np. podwyżkę podatku VAT na ubranka dziecięce (z 7 do 23 procent) o czym zdążyliśmy się przekonać już na pierwszych styczniowych zakupach.

Jak na razie nasze miesięczne koszty utrzymania potomka wynoszą ok. 350 zł. To mniej niż się spodziewałem jeszcze kilka miesięcy temu. Wbrew pozorom na wielu wydatkach można zaoszczędzić, co oczywiście staramy się robić. Na czym konkretnie, postaram się niebawem napisać.

Jestem zwykłym ojcem, który – jak wielu innych – zderzył się z rzeczywistością rosnących kosztów życia, obowiązkowych opłat i finansowych decyzji, których nikt nas wcześniej nie nauczył. Blog biednyojciec.pl powstał z potrzeby ogarnięcia domowego budżetu, szukania oszczędności tam, gdzie się da, i dzielenia się doświadczeniami, które sam zdobywam metodą prób, błędów i liczenia każdej złotówki. Nie jestem doradcą inwestycyjnym ani finansowym guru z Instagrama. Jestem praktykiem. Opisuję to, co sam sprawdziłem: jak nie przepłacać za ubezpieczenia, rachunki, samochód czy codzienne zakupy, gdzie szukać rabatów, jak ograniczać koszty i nie dać się naciągać marketingowym sztuczkom. Piszę prostym językiem, bez finansowego bełkotu, bo wierzę, że finanse osobiste mają być zrozumiałe dla normalnych ludzi. Celem bloga jest jedno: pomóc innym ojcom (i nie tylko ojcom) żyć trochę taniej, mądrzej i spokojniej, nawet jeśli portfel nie pęka w szwach. Jeśli dzięki temu zaoszczędzisz kilkaset złotych rocznie albo unikniesz kosztownego błędu – to znaczy, że biednyojciec.pl spełnia swoje zadanie.