Przy ich zakupie nie liczy się jakość!

Swego czasu namiętnie grałem w grę komputerową „Capitalism II”, która świetnie symulowała życie gospodarcze miasta. Można było w niej prowadzić własną firmę, rozpoczynając od sprzedaży importowanych produktów, po zbudowanie wielkiej korporacji zajmującej się produkcją i handlem wielu segmentów sprzedaży.
Każdy produkt w grze posiadał trzy cechy: cenę, jakość i markę. Ich mix składał się na wielkość sprzedaży, tzn. sprzyjały jej niska cena, wysoka jakość i znana marka.

Podobnie jest w prawdziwym życiu. Produkty o wysokiej jakości i/lub dobrej marce kosztują więcej niż pozostałe. Choć niekoniecznie marka idzie w parze z jakością, ale cena zazwyczaj jest uzależniona od jakości.
Jednak jest pewna grupa produktów, dla których jakość i marka są zupełnie nieistotne a ich wyróżnikiem powinna być tylko cena. Czy znacie takie rzeczy? Oto moja krótka lista…
Zapałki – ot, trochę drewna i siarki. Dla mnie wszystkie są takie same, dlatego warto kupować te najtańsze.
Paliwo – o ile nie kupujemy na nieznanej stacji benzynowej, różnice w jakości powinny być niewielkie, ale już w cenie znaczne.
Cukier, sól, pieprz, oregano, majeranek, ziele angielskie, etc. (przyprawy) – czy kiedykolwiek zastanawiałeś się jakiej marki cukier jest najsłodszy?
Owoce z importu: banany, pomarańcze, mandarynki, kiwi – ja nie jestem w stanie powiedzieć, czy banany marki Chiquita (mocno reklamowane) są smaczniejsze od pozostałych. Nie zauważam różnicy.
Odbitki zdjęć – u każdego fotografa dostaniesz takie same.
Usługi pocztowe i kurierskie – (w pierwszym przypadku niestety mamy do czynienia z monopolem) nadając list lub paczkę zależy nam na szybkim i tanim dostarczeniu. Nie ma znaczenia, która firma to zrobi.
Dla jakich jeszcze produktów marka i jakość nie mają znaczenia, a ich wyróżnikiem powinna być tylko i wyłącznie cena? Zapraszam do dyskusji.

Jestem zwykłym ojcem, który – jak wielu innych – zderzył się z rzeczywistością rosnących kosztów życia, obowiązkowych opłat i finansowych decyzji, których nikt nas wcześniej nie nauczył. Blog biednyojciec.pl powstał z potrzeby ogarnięcia domowego budżetu, szukania oszczędności tam, gdzie się da, i dzielenia się doświadczeniami, które sam zdobywam metodą prób, błędów i liczenia każdej złotówki. Nie jestem doradcą inwestycyjnym ani finansowym guru z Instagrama. Jestem praktykiem. Opisuję to, co sam sprawdziłem: jak nie przepłacać za ubezpieczenia, rachunki, samochód czy codzienne zakupy, gdzie szukać rabatów, jak ograniczać koszty i nie dać się naciągać marketingowym sztuczkom. Piszę prostym językiem, bez finansowego bełkotu, bo wierzę, że finanse osobiste mają być zrozumiałe dla normalnych ludzi. Celem bloga jest jedno: pomóc innym ojcom (i nie tylko ojcom) żyć trochę taniej, mądrzej i spokojniej, nawet jeśli portfel nie pęka w szwach. Jeśli dzięki temu zaoszczędzisz kilkaset złotych rocznie albo unikniesz kosztownego błędu – to znaczy, że biednyojciec.pl spełnia swoje zadanie.

4 komentarze

comments user
blofi.pl – blog finansowy

Pasta do zębów, woda źródlana, papier toaletowy (najtańszy jest ten z odzysku, który w dodatku jest najmniej chemiczny), jogurt naturalny… Jakby pomyśleć, to dużo znajdzie się takich towarów.

comments user
ZZD

Tak samo liczyli ci co sprzedawali w sklepach spożywczych sól drogową…

    comments user
    Adam R

    bardzo dobry komentarz do spłaszczonego artykułu

comments user
Blog Ojciec

Cukier z biedronki, makro czy tesco jest zwykle 20-40% mniej slodki. Papryke słodka lub ostra po samym wyglądzie juz poznasz która lepsza. Co do jogurtów – spróbujcie zwykły i grecki. Różnica jest ogromna. Siedzę w spożywce – różnice czasem są duże, a czasem niezauważalne. Bez różnicy natomiast są np. warzywa konserwowe, bułki, olej, mąka czy jajka. W warzywach największe są różnice w ziemniakach. Reszta to loteria niezależna od sklepu ani dostawcy.