Sporo pracy, także w pracy

W tym miesiącu rzadziej zamieszczam wpisy ze względu na dużą ilość obowiązków w pracy oraz ostatnie przygotowania do ślubu i wesela, a także kilka innych spraw, które zajmują mi czas.

Zdaję sobie jednak sprawę z tego ile czasu tracę przez lenistwo oraz brak szczegółowego planowania każdego dnia. W najbliższym czasie zamierzam to zmienić – będę rozplanowywał każdy dzień z dokładnością co do godziny oraz przypisywał do każdego dnia max. 3 konkretne i mierzalne cele, które chcę osiągnąć. Dla przykładu jutro będzie to:

  • zakup dwóch koszul na wesele,
  • stworzenie i opisanie 5 nowych stron na portalu Facebook (w ramach pracy dorywczej),

Tak apropos, zauważyłem dziś że drogę, którą codziennie pokonuję do pracy, nijak nie da się skrócić podróżując własnym autem, zamiast środkiem transportu zbiorowego. Maksymalna oszczędność czasu jaką zdołałem zauważyć to jakieś 5 minut w czasie podróży plus 15 minut, które oszczędzam, bo nie muszę dojść oraz czekać na przystanku. Czyli jeżdżąc do pracy samochodem oszczędzam ok. 40 minut dziennie ale podwajają mi się koszty podróży. Raczej chyba zrezygnuję z jazdy autem, chyba że będzie mi ono niezbędne danego dnia (gdy np. trzeba podjechać na jakieś spotkanie służbowe).

Niestety, prawdopodobnie tuż po ślubie trzeba będzie oddać samochód, który teraz użytkuję oraz zakupić własny (narzeczona oraz rodzina cały czas o tym mówi, już nawet wybierają konkretny model). Bo przecież „auto jest potrzebne”. Zapowiada się zatem stałe zwiększenie kosztów podróży…

Jestem zwykłym ojcem, który – jak wielu innych – zderzył się z rzeczywistością rosnących kosztów życia, obowiązkowych opłat i finansowych decyzji, których nikt nas wcześniej nie nauczył. Blog biednyojciec.pl powstał z potrzeby ogarnięcia domowego budżetu, szukania oszczędności tam, gdzie się da, i dzielenia się doświadczeniami, które sam zdobywam metodą prób, błędów i liczenia każdej złotówki. Nie jestem doradcą inwestycyjnym ani finansowym guru z Instagrama. Jestem praktykiem. Opisuję to, co sam sprawdziłem: jak nie przepłacać za ubezpieczenia, rachunki, samochód czy codzienne zakupy, gdzie szukać rabatów, jak ograniczać koszty i nie dać się naciągać marketingowym sztuczkom. Piszę prostym językiem, bez finansowego bełkotu, bo wierzę, że finanse osobiste mają być zrozumiałe dla normalnych ludzi. Celem bloga jest jedno: pomóc innym ojcom (i nie tylko ojcom) żyć trochę taniej, mądrzej i spokojniej, nawet jeśli portfel nie pęka w szwach. Jeśli dzięki temu zaoszczędzisz kilkaset złotych rocznie albo unikniesz kosztownego błędu – to znaczy, że biednyojciec.pl spełnia swoje zadanie.