To już ostatni dzień, żeby zaoszczędzić w tym roku do 1520 zł na podatku

Tylko do końca roku mamy czas, aby zasłużyć na ulgę podatkową o wartości nawet 1520,26 zł. Kalendarz nam sprzyja. Koniec roku to świetna okazja, aby wpłacić pieniądze na IKE lub IKZE, bo zwrot podatku otrzymamy już za kilka miesięcy. Ważne, aby jeszcze w grudniu wykonać przelew ze swojego konta na rachunek w IKE lub IKZE.

IKE czy IKZE

Już dwa lata temu pisałem, że IKZE jest dla mnie bardziej przekonujące niż IKE. Wtedy byliśmy jeszcze przed korzystnymi zmianami, których zamierzeniem jest zachęcenie do oszczędzania na emeryturę w ramach IKZE.

Dzięki temu zalety IKZE to:

  • ulga od dochodu w rocznym zeznaniu podatkowym,
  • oprocentowanie 10% od aktywów w momencie wypłaty (w wieku 65 lat) lub wg aktualnej skali podatkowej (w razie wcześniejszej wypłaty).

Czyli IKZE opłaca się nawet w przypadku, gdy z niego zrezygnujemy wcześniej, np. po pięciu latach.

Przykład:

Załóżmy, że przez 5 lat co roku będę wpłacać po 4000 zł na IKZE. Dzięki temu uzyskam ulgę podatkową po 720 zł rocznie (przy progu podatkowym 18%). Na swoim koncie zgromadzę 20 000 zł a suma ulg wyniesie 3600 zł. Po pięciu latach zamknę IKZE. Nie zapłacę podatku od wypracowanych odsetek, ale 18% od wartości kapitału. A 18% od 20 000 zł to właśnie 3600 zł, czyli dokładnie tyle, ile uzyskałem wcześniej! W tym momencie wychodzę „na czysto” a nie uwzględniłem jeszcze tego, że 1) otrzymane ulgi podatkowe przez te lata również mogły wypracować zysk, 2) zaoszczędziłem na podatku od zysków kapitałowych.

Wśród kont typu IKE i IKZE kilku blogerów ostatnio polecało IKE oraz IKZE Plus, prowadzone przez Nationale Nederlanden Investment partners. Myślę, że to dobry wybór z uwagi na a) brak kosztów, b) duży wybór funduszy inwestycyjnych (jak na warunki oferowane przez tego typu konta).

PS. Wpis zawiera linki afiliacyjne programu partnerskiego NetSales.

Jestem zwykłym ojcem, który – jak wielu innych – zderzył się z rzeczywistością rosnących kosztów życia, obowiązkowych opłat i finansowych decyzji, których nikt nas wcześniej nie nauczył. Blog biednyojciec.pl powstał z potrzeby ogarnięcia domowego budżetu, szukania oszczędności tam, gdzie się da, i dzielenia się doświadczeniami, które sam zdobywam metodą prób, błędów i liczenia każdej złotówki. Nie jestem doradcą inwestycyjnym ani finansowym guru z Instagrama. Jestem praktykiem. Opisuję to, co sam sprawdziłem: jak nie przepłacać za ubezpieczenia, rachunki, samochód czy codzienne zakupy, gdzie szukać rabatów, jak ograniczać koszty i nie dać się naciągać marketingowym sztuczkom. Piszę prostym językiem, bez finansowego bełkotu, bo wierzę, że finanse osobiste mają być zrozumiałe dla normalnych ludzi. Celem bloga jest jedno: pomóc innym ojcom (i nie tylko ojcom) żyć trochę taniej, mądrzej i spokojniej, nawet jeśli portfel nie pęka w szwach. Jeśli dzięki temu zaoszczędzisz kilkaset złotych rocznie albo unikniesz kosztownego błędu – to znaczy, że biednyojciec.pl spełnia swoje zadanie.